środa, 1 maja 2013

Prolog: Wróć...


25.04.2013, Londyn
         Drogi Harry,
         Znów wyjechałeś. A ja znów piszę do Ciebie list, którego i tak nie przeczytasz.
         Wiesz… Kiedy ktoś wymawia Twoje imię, przed oczami widzę niemal wszystkie nasze wspólne momenty. Dokładnie pamiętam, jak promienie sierpniowego słońca tańczyły w Twoich czekoladowych lokach, kiedy śmiałeś się nad jeziorem z mojego panicznego strachu do tego miejsca. Jak odchylałeś głowę z przymkniętymi, zielonymi oczyma, a twój miętowo - cukierkowy oddech drażnił moją skórę. Pamiętam też ten grudniowy dzień, w którym płakałeś z bezsilności. Sądziłeś, że zawaliłeś dużą sesję i leżałeś na moich kolanach, a po twoich policzkach skapywały łzy. Jasne wargi drżały, gdy powstrzymywałeś szloch, a ja jak zawsze w takich chwilach, uspokajająco drapałem Cię po głowie. Pamiętam też jak wiosną zafarbowałem na czerwono twoją ulubioną, białą koszulkę. Zmarszczyłeś groźnie brwi, przez co powstała na czole jedna zmarszczka. Zabijałeś mnie wtedy wzrokiem, zaciskając zęby. Następnego dnia poszedłem na miasto i nie wracałem, dopóki nie znalazłem identycznej koszulki. Pamiętasz, że martwiłeś się wtedy o mnie? Pamiętam też, kiedy odkryłem, że jesteś gejem. Podczas sprzątania znalazłem Twój magazyn z mężczyznami, akurat w chwili, gdy wróciłeś do domu. Stałeś w progu zażenowany i nieco przestraszony, pocierając dłonią kark, jak zawsze, gdy się denerwujesz, a ja wbijałem w Ciebie niedowierzający wzrok. Jak ktoś tak perfekcyjny jak ty mógł być homoseksualny? Byłem wściekły, że mi nie powiedziałeś, wiesz? Sądziłem, że mi ufasz. Pamiętam każdy Twój powrót, kiedy stałem w oknie po kilka godzin, by wyjść ci naprzeciw i wziąć od Ciebie ciężki bagaż. Chciałem mieć chyba pewność, że zaraz nie odwrócisz się i nie uciekniesz mi znów. Zawsze padasz wykończony na kanapę w salonie i zasypiasz. Zawsze zanoszę Cię wtedy do sypialni. Pamiętam też każdy twój wyjazd, kiedy bierzesz swoją walizkę i z leniwym uśmiechem mówisz mi, że nie wiesz, kiedy wrócisz. Zawsze odpowiadam Ci, że masz na siebie uważać i dzwonić. Zawsze, Harry. Nigdy nie dzwonisz. Przecież doskonale widzisz, że nie chcę, abyś wyjeżdżał. Wiesz, że Cię kocham, tyle razy ci to chciałem pokazać. Ale ty zawsze wyjeżdżasz. Znowu wyjechałeś. A ja znowu czekam. I zawsze będę czekał, bo kiedy wracasz i zasypiasz na kanapie, odcinek korytarza i schodów są jedynymi miejscami, kiedy bezkarnie mogę trzymać mój cały świat w swoich ramionach. Harry…
         Kocham Cię. Kochałem Cię. Zawsze będę cię kochać. Więc dlaczego ciągle mnie zostawiasz? Proszę… Wróć…
Twój. Na zawsze tylko Twój,
Zayn.

1 komentarz:

  1. Jezu Chryste! Ten prolog jest niesamowity!
    Widzę, że nadciąga kolejny blog,który będę czytać :) Jest taki smutny, ale słodki zarazem :c

    Harry wróć!!

    OdpowiedzUsuń