25.04.2013, Londyn
Drogi Harry,
Znów wyjechałeś. A ja znów piszę do Ciebie
list, którego i tak nie przeczytasz.
Wiesz… Kiedy ktoś wymawia Twoje imię, przed
oczami widzę niemal wszystkie nasze wspólne momenty. Dokładnie pamiętam, jak
promienie sierpniowego słońca tańczyły w Twoich czekoladowych lokach, kiedy
śmiałeś się nad jeziorem z mojego panicznego strachu do tego miejsca. Jak
odchylałeś głowę z przymkniętymi, zielonymi oczyma, a twój miętowo - cukierkowy
oddech drażnił moją skórę. Pamiętam też ten grudniowy dzień, w którym płakałeś
z bezsilności. Sądziłeś, że zawaliłeś dużą sesję i leżałeś na moich kolanach, a
po twoich policzkach skapywały łzy. Jasne wargi drżały, gdy powstrzymywałeś
szloch, a ja jak zawsze w takich chwilach, uspokajająco drapałem Cię po głowie.
Pamiętam też jak wiosną zafarbowałem na czerwono twoją ulubioną, białą
koszulkę. Zmarszczyłeś groźnie brwi, przez co powstała na czole jedna zmarszczka.
Zabijałeś mnie wtedy wzrokiem, zaciskając zęby. Następnego dnia poszedłem na
miasto i nie wracałem, dopóki nie znalazłem identycznej koszulki. Pamiętasz, że
martwiłeś się wtedy o mnie? Pamiętam też, kiedy odkryłem, że jesteś gejem. Podczas
sprzątania znalazłem Twój magazyn z mężczyznami, akurat w chwili, gdy wróciłeś
do domu. Stałeś w progu zażenowany i nieco przestraszony, pocierając dłonią
kark, jak zawsze, gdy się denerwujesz, a ja wbijałem w Ciebie niedowierzający
wzrok. Jak ktoś tak perfekcyjny jak ty mógł być homoseksualny? Byłem wściekły,
że mi nie powiedziałeś, wiesz? Sądziłem, że mi ufasz. Pamiętam każdy Twój powrót,
kiedy stałem w oknie po kilka godzin, by wyjść ci naprzeciw i wziąć od Ciebie
ciężki bagaż. Chciałem mieć chyba pewność, że zaraz nie odwrócisz się i nie
uciekniesz mi znów. Zawsze padasz wykończony na kanapę w salonie i zasypiasz.
Zawsze zanoszę Cię wtedy do sypialni. Pamiętam też każdy twój wyjazd, kiedy
bierzesz swoją walizkę i z leniwym uśmiechem mówisz mi, że nie wiesz, kiedy
wrócisz. Zawsze odpowiadam Ci, że masz na siebie uważać i dzwonić. Zawsze,
Harry. Nigdy nie dzwonisz. Przecież doskonale widzisz, że nie chcę, abyś
wyjeżdżał. Wiesz, że Cię kocham, tyle razy ci to chciałem pokazać. Ale ty
zawsze wyjeżdżasz. Znowu wyjechałeś. A ja znowu czekam. I zawsze będę czekał,
bo kiedy wracasz i zasypiasz na kanapie, odcinek korytarza i schodów są
jedynymi miejscami, kiedy bezkarnie mogę trzymać mój cały świat w swoich
ramionach. Harry…
Kocham Cię. Kochałem Cię. Zawsze będę cię kochać.
Więc dlaczego ciągle mnie zostawiasz? Proszę… Wróć…
Twój. Na zawsze tylko
Twój,
Zayn.
Jezu Chryste! Ten prolog jest niesamowity!
OdpowiedzUsuńWidzę, że nadciąga kolejny blog,który będę czytać :) Jest taki smutny, ale słodki zarazem :c
Harry wróć!!